Start | O stronie i o autorze | Studia przypadków | Zapytaj eksperta | Mapa witryny | Blog | Kontakt



Inwestycje rzeczowe...


 
...dla inżynierów

 

(...czyli co można powiedzieć o analizie techniczno – ekonomicznej)
 

No cóż.. W inwestycjach rzeczowych rola inżyniera (projektanta, planisty) jest jedną z najważniejszych.

 

Powiem więcej... Według mnie jest to rola równie ważna jak rola jakiegokolwiek analityka finansowego czy inwestycyjnego.

To dla tego, że najbardziej wyszukana analiza finansowa czy ekonomiczna jest niewiele warta jeżeli w niewłaściwy sposób oszacowano pewne zmienne techniczne i technologiczne (np. wydajność lub sprawność techniczna jakiegokolwiek systemu).

Natknąłem się kiedyś na doskonały cytat. Jego autorem jest prof. Richard de Neufville z Massachusetts Institute of Technology (MIT), która, jakby nie było, jest jedną z najbardziej prestiżowych uczelni technicznych na świecie.
 
Prof. Richard de Neufville (MIT)
Prof. Richard de Neufville
(MIT)
“Ultimate Objective of Design is to provide value. Technical excellence is a means to this end, not end in itself.”


„Ostatecznym celem projektowania jest dostarczenie wartości.
Techniczna doskonałość jest środkiem do osiągnięcia tego celu, nie celem samym w sobie.”



Osobiście nic dodać, ani nic ująć nie mogę....



Powszechnie w praktyce inwestycyjnej można spotkać się z traktowaniem pracy inżynierskiej i pracy ekonomicznej jak dwóch krańcowo różnych zagadnień. A szkoda.
 
Na przykład przy projektowaniu może istnieć tendencja do optymalizacji projektowania z punktu widzenia wielkości fizycznych. Owszem to jedna z ważniejszych części pracy inżynierskiej...

Weźmy na przykład sprawność systemu wytwarzającego energię. Sprawność ogólnie można zdefiniować jako pewną relację efektów do nakładów. Sprawność energetyczną w takim razie można zdefiniować jako relację energii finalnej (efekt) do energii pierwotnej (nakład).

Weźmy pierwszą z brzegu znalezioną w Internecie ocenę sprawności technicznej (tutaj sprawności energetycznej) dwóch rozwiązań: produkcji energii w systemie tradycyjnym i produkcję energii w tzw. skojarzeniu (jak np. w elektrociepłowni).

sprawność energetyczna (tradycyjnie a w skojarzeniu)

Biorąc pod uwagę sprawność energetyczną korzystniejsza jest produkcja energii w skojarzeniu.

Ze stu jednostek energii dostarczonej uzyskać można w ten sposób 75 jednostek energii finalnej (30 jednostek energii elektrycznej oraz 45 jednostek energii cieplnej) – patrz prawa strona diagramu.

Wyprodukowanie takiej samej ilości energii finalnej przy produkcji nie skojarzonej wymagałoby dostarczenia nie 100 lecz 154 jednostek energii pierwotnej – patrz lewa strona diagramu.

Jeżeli analizowalibyśmy samą sprawność techniczną mielibyśmy do czynienia z analizą techniczną.

A jak do tego włączyć ekonomię żeby powstała analiza techniczno-ekonomiczna?

Po prostu należy dołączyć do analizy technicznej zmienne ekonomiczne.

W tym przykładzie nośniki energii pierwotnej mają na rynku swoją wartość (czy to gaz, czy węgiel). Poszczególne rodzaje energii finalnej również mają swoją wartość rynkową.

Do tego każdy z przedstawionych sposobów osiągnięcia celów wymaga różnych rozwiązań konstrukcyjnych, które z pewnością różnią się kosztami np. inwestycyjnymi


W ten sposób powstaje każda profesjonalna analiza techniczno-ekonomiczna.

Czyli jest to pewna analiza ważąca koszty (inwestycyjne i eksploatacyjne) oraz korzyści. Planowanie, prognozowanie i realizacja tych kosztów i korzyści ściśle związane jest z kolei z pracą inżynierską.

Analiza techniczno-ekonomiczna to analiza, która nadzwyczaj ściśle wiąże kwestie ekonomiczne z inżynierskimi.

Jak bardzo te dwie kwestie mogą się rozbiec pozuje przykład samolotu Concorde. Jak do tej pory jedynego samolotu, pasażerskiego lecącego szybciej niż dźwięk.

Concorde
 
Sprawność techniczna (definiowana jako czas podróży) tego urządzenia jest imponująca. Wsiadasz w Londynie a już za ok. 3 i pół godziny jesteś w Nowym Jorku. Wszystkie pozostałe samoloty pokonują tą trasę ok. 2 razy dłużej.

A teraz wyobraź sobie zwykły samochód z silnikiem diesla, który spala np. 5 l/100 km. Aż tu nagle ktoś konstruuje samochód dwa razy sprawniejszy pod względem zużycia. (Tak jak Concorde w porównaniu do pozostałych samolotów pod względem czasu przelotu.) Byłby to samochód spalający 2,5 l/100 km.

Czyż nie było by to mistrzostwo myśli technicznej?

Tak samo Concorde z czysto z czysto technicznego punktu widzenia jest to cudeńko. A z ekonomicznego? Z ekonomicznego był kompletną porażką. Concorde jako inwestycja nigdy się nie zwrócił. I to pomimo istotnego subsydiowania funduszami państwowymi (Francji i Wielkiej Brytanii).

 

Ile jeszcze było takich porażek? Tunel pod Kanałem La Manche (ta inwestycja delikatnie mówiąc nie jest ekonomicznym sukcesem choć wciąż służy ludziom. To akurat dość prosty do wytłumaczenia paradoks.)

Iridium - telefonia satelitarna, której pierwszy operator zbankrutował zanim przyszedł czas tej technologii.


To akurat przykład rozminięcia efektów technologicznych z efektami ekonomicznymi na bardzo wysokim szczeblu planowania i projektowania.


A czy w pracy przeciętnego projektanta, inżyniera planisty technologa występują decyzje ekonomiczne? Całe masy!!!

Praktycznie każda decyzja projektowa jest decyzją ekonomiczną. Przecież każde rozwiązanie techniczne ma swoje konsekwencje ekonomiczne.

Projektujesz i zastanawiasz się nad rozwiązaniem projektowym, konstrukcyjnym. Rozważasz zastosowanie tego czy innego układu w całym systemie. Zastanawiasz się który węzeł technologiczny zaprojektować albo który węzeł zakupić i wdrożyć.

Te wszystkie dylematy są dylematami ekonomicznymi (poza tym, że oczywiście są jednocześnie i nierozerwalnie dylematami technicznymi).

Czy ktoś tego che czy nie podejmując decyzję inżynierską podejmuje decyzje ekonomiczną.
 

Najprostszy przykład:

Rozważasz uwzględnienie jakiegoś rozwiązania technicznego, które jest elementem większego projektu.

Cel rozwiązania jest z góry ustalony i wynika wyłącznie z narzuconych warunków technicznych całego systemu.

Ale na rynku dostępne są rozwiązania można coś kupić tanio ale wiesz, że za darmo nic nie ma więc przewidujesz, że może się to odbić na późniejszej eksploatacji.

Intuicyjnie wiesz, że nie liczą się jedynie koszty zakupu. Nie sztuka kupić coś taniego co w eksploatacji okaże się skrajnie drogie.

Załóżmy, że poważnie zastanawiasz się nad dwoma rozwiązaniami.
Powiemy, że mamy przed sobą wybór spośród dwóch wariantów inwestycyjnych – A lub B.

Nie jest to samodzielna inwestycja. więc nie generuje własnych przychodów. Po prostu jest to element większej całości.

(Powiedzmy, że jest to winda lub inny element budynku a może w innej dziedzinie np. jakiś węzeł technologiczny w większym systemie.)

Żywotność techniczna obu analizowanych rozwiązań wynosi dokładnie 5 lat.
Oba warianty idealnie realizują swój cel.
Oba warianty są jednakowo niezawodne.

Jedyna różnica jest w rozkładzie kosztów inwestycyjnych i eksploatacyjnych.



wariant inwestycyjny A i B 

Wariant A jest tańszy w fazie inwestycyjnej.

Wariant B jest dwa razy droższy w fazie inwestycyjnej ale za to roczna eksploatacja jest o połowę tańsza.

Dla ułatwienia (a może utrudnienia...) dodam, że całkowity koszt w cyklu życia (czasem zwanym całkowitym kosztem posiadania) w obu wypadkach jest identyczny.

Jak można się zorientować z diagramów suma kosztów inwestycyjnych i eksploatacyjnych w pięcioletnim cyklu życia wynosi 150 jednostek (PLN, USD czy EUR).

Z doświadczenia wiem, że to typowe zagadnienie spotykane bardzo często w pracy inżynierów, którzy zwracają uwagę na konsekwencje ekonomiczne.

I który wariant wybrać?... I jak to uzasadnić?... Czy wiesz?






Jeżeli chcesz podzielić się uwagami lub masz pytania na temat tej części zapraszam do kontaktu.






W jaki sposób wiedza o inwestycjach rzeczowych jest przydatna:

dla inżynierów,    w inwestycjach publicznych,    dla małych firm,

dla kredytobiorców i innych kapitałobiorców,    w inwestycjach strategicznych